5 maja 2026r. członkowie UTW wysłuchali wykładu Pani Adrianny Gajdziszewskiej na temat życia i twórczości Fridy Kahlo.

Frida Kahlo – powiedzieć, że to postać nietuzinkowa to nic nie powiedzieć. Jedna z pierwszych kobiet artystek, kobiet – ikon feminizmu.

Urodziła się 6 lipca 1907 roku w Meksyku. Sama, podkreślając silną więź z ojczyzną, jako datę swoich urodzin podawała 7 lipca 1910 roku – dzień wybuchu rewolucji meksykańskiej. Urodziła się w „Niebieskim Domu” w Coyoacan – dzielnicy miasta Meksyk. Zresztą również w Coyoacan, w domu rodzinnym, Frida zakończyła swoją ziemską wędrówkę. W „Niebieskim Domu”, obecnie muzeum, znajduje się urna z jej prochami.

Nietypowe było również pochodzenie Fridy. Jej babcia ze strony matki miała indiańskie korzenie (notabene pochodziła z plemienia, w którym obowiązywał matriarchat). Z kolei dziadek ze strony ojca Fridy był węgierskim Żydem z Niemiec. Taka mieszanka kulturowa musiała o sobie dać znać w twórczości artystki. Ale nie tylko pochodzenie wywarło wpływ na Jej obrazy. Nie bez znaczenia było życie Fridy Kahlo naznaczone cierpieniem fizycznym i psychicznym. A trzeba przyznać, że Jej nie rozpieszczało. W wieku 6 lat zachorowała na polio. Efektem tego była deformacja nogi (prawa noga była chudsza i krótsza). Tę dysproporcję przez całe życie ukrywała pod długimi spódnicami. Gdy miała 15 lat rozpoczęła naukę w najlepszym kolegium medycznym w Meksyku. Nie było Jej jednak dane zostać lekarką. W wieku 18 lat, a dokładnie 17 września 1925 roku, uległa strasznemu wypadkowi – autobus, którym jechała, zderzył się z tramwajem. Frida była jedyną naprawdę ciężko poturbowaną w tym wypadku osobą. Miała złamany kręgosłup, obojczyk, żebra, a metalowy pręt przebił Jej miednicę i podbrzusze. Ten wypadek unieruchomił Ją na 9 miesięcy. I wtedy zaczyna malować. Głównie siebie, bo siebie właśnie widzi w lustrze powieszonym nad łóżkiem. I choć z obrazów patrzy na nas kobieta niebywale silna i opanowana, to przecież bardzo dobrze widać również silne emocje i to towarzyszące Jej stale cierpienie.

Pierwszym obrazem był „Autoportret w aksamitnej sukni” z 1926 roku. Zresztą suknie, głównie tradycyjne meksykańskie, były dla Fridy bardzo ważne. W Niebieskim Domu miała ich 180.

W 1929 roku dwudziestodwuletnia Frida Kahlo poślubiła starszego o 21 lat artystę Diego Riverę. Małżeństwo budziło wiele kontrowersji. Mówiono, że to „ślub słonia i gołębicy”. Frida była filigranowa, miała raptem 150 cm wzrostu, a Diego był postawnym mężczyzą, w dodatku kobieciarzem o mocno lewicowych poglądach. Z powodu tych poglądów małżonkowie musieli uciekać do USA. Tam, ku swej wielkiej rozpaczy, Frida poroniła. Owocem tego tragicznego doświadczenia jest obraz z 1932 roku „ Henry Ford Hospital”. Liczne zdrady Diego, w tym z młodszą siostrą Fridy, doprowadziły w 1939 roku do rozwodu. Niemniej jednak Diego cały czas w życiu Fridy był obecny. Potwierdza się to co kiedyś sama powiedziała, że „zdarzyły mi się dwa wypadki –autobus i Diego”. Koniec końców w 1940 roku Frida i Diego zawierają małżeństwo po raz drugi. Tym razem już na innych, bardziej zawodowych niż uczuciowych warunkach.

W tym samym czasie Frida odnosi spore sukcesy, również w Europie. Wielkim sukcesem jest zakup w 1939 roku przez Luwr obrazu Fridy Kahlo pt. „Ramka”. Wtedy też powstaje obraz „ Dwie Fridy”. Niestety pogarsza się zdrowie artystki. I to zarówno fizyczne jak i psychiczne. Frida przeszła kilka operacji kręgosłupa. Przykuta do łóżka maluje na specjalnych sztalugach. Nie jest to łatwe.

Umiera 13 lipca 1954 roku na zapalenie płuc. A może to było samobójstwo? Frida Kahlo była już wyczerpana i fizycznie i psychicznie. Ta twarda jak skała drobna kobieta mimo ogromu cierpień kochała życie. Jednym z Jej ostatnich dzieł był obraz „ Viva La Vida, Niech żyje życie” przedstawiający arbuzy o grubej skórze i soczystym czerwonym miąższu z licznymi pestkami. Czyż to nie jest symboliczny hołd dla życia oddany przez tą, jakże srogo doświadczoną przez los artystkę. Trudno tu opisywać obrazy, ale warto sięgnąć do opracowań i osobiście zmierzyć się z Jej twórczością, pokusić się o interpretację jakże niejednoznacznych i pełnych symboli obrazów.

Barbara Simon