20 czerwca wyjechaliśmy do teatru Bagatela na spektakl „Tramwaj zwany pożądaniem” Tennessee Williamsa w reżyserii Dariusza Starczewskiego. Przyzwyczailiśmy się do tego, że grane tu komedie są lekkie, łatwe i przyjemne.  Tym razem mieliśmy wielowątkowy  dramat dający wiele do myślenia. W głównej roli wystąpiła Magdalena Walach znana naszym słuchaczom z ról w serialach „Komisarz Alex" czy „M jak miłość”. Obsadzona w roli neurotycznej, starzejącej się nauczycielki Blanche wzbudza swoją grą zachwyt krytyków.

     Paweł Głowacki ”Dziennik  Polski” pisze: „Zdumiewająca jest Walach. Jak wziąć na siebie taki ogrom i przez trzy godziny prawie nie schodząc ze sceny - nie zgubić ni ziarna”.

   Pojawienie się głównej bohaterki prosto z multimedialnego pociągu w domu swojej siostry i jej męża rozpoczyna odkrywanie dawnych dawnych sekretów Blanche  - samobójczą śmierć ukochanego, grzeszny romans z nieletnim, nocne brzmienia pokoju na godziny w hotelu "Flamingo", wyprzedawanie domostwa Belle Rive za długi i pustkę po jego utracie. Takie przejścia musiały mieć konsekwencje psychiczne, które w sposób przejmujący  zostały przedstawione w końcowej scenie. 

     Elżbieta Konieczna ”Miesiąc w Krakowie”- „Dariusz Starczewski kilka lat temu wystawił w Bagateli „Szklaną menażerię” T. Williamsa. Był to uroczy, mądry, delikatny i, mimo upływu czasu od amerykańskiej prapremiery, zadziwiająco współczesny spektakl. Tak też jest w przypadku „Tramwaju zwanego pożądaniem”. Przedstawienie oparte na solidnych, realistycznych podwalinach, konkrecie faktów, charakterów postaci, równocześnie unosi sztukę w świat teatralnej poezji, metafory. Nie odrywa się wzroku od naturalnie grających aktorów, bez cienia fałszu, efekciarstwa. Blanche, Stanley, Stella, Harold po prostu są. Z nami, dla nas. Kto tylko może, niech idzie do Bagateli na to przedstawienie! Rzadko w krakowskich teatrach pojawiają się tej klasy spektakle”.

      Przytoczę tez opinię Wacława Krupińskiego z „Dziennika Polskiego” , bo chyba najlepiej oddaje moje odczucia - „Dawno nie widziałem w teatrze tak misternie poprowadzonej, tak przekonująco, tak zjawiskowo zagranej jakże trudnej roli, roli tak zapadającej w emocje widza, tak zatrzymującej się pod powiekami. Zwłaszcza drugi akt, gdy neurotyczna Blanche wie, że związek z Mitchem to kolejna ułuda. Ileż stanów emocjonalnych oddaje Magda Walach, z jakąż siłą prawdy maluje rozpacz i wyniosłość, realność przeżywanej sytuacji i urojenia... Jest przejmująca i odrażająca, by po chwili znów być wyniosłą damą, świadomą urody i siły w kontaktach z mężczyznami. I ten iście szekspirowski finał... Ktoś, kto ceni w teatrze aktorstwo, tu zobaczy je na najwyższym poziomie”.

                  

Cieszymy się, że mogliśmy obejrzeć kolejną, po siedmiu latach od inscenizacji Marty Meszaros, adaptację „Tramwaju zwanego pożądaniem” na deskach Teatru Bagatela.

     Prapremiera sztuki odbyła się na Broadwayu 3 grudnia 1947 w reżyserii Elii Kazana, z Marlonem Brando, Jessicą Tandy, Kim Hunter i Karlem Maldenem. Spektakl, mający wielki wpływ na zmiany w amerykańskim, a następnie i światowym, teatrze, grano bez przerwy przez następne dwa lata ze zmianami obsadowymi. Premierę londyńską wyreżyserował w 1949 Laurence Olivier, obsadzając w głównych rolach Bonara Colleana, Vivien Leigh i Renee Asherson.

    Leigh i Brando wystąpili także w nagrodzonej czterema Oscarami (w tym za scenariusz dla Williamsa) ekranizacji Elii Kazana z 1951. Film ten stał u początków inwazji absolwentów Actors Studio Lee Strasberga na Hollywood, która przyczyniła się do kulturowej i obyczajowej rewolucji w Stanach Zjednoczonych.

    Sztuka do dziś wystawiana jest na całym świecie, na nowo adaptowana dla kina, telewizji i teatru; na jej podstawie skomponowano operę i dwa przedstawienia baletowe.

                                                                                                                                                                               Stanisława Błaut