Kronika

    7 listopada 2017 roku pani Katarzyna Ławrynowicz zabrała nas w kolejną "podróż" do Afryki. Tym razem do jej wschodniej części, do takich państw jak: Uganda, Rwanda, Tanzania i na wyspę Zanzibar, położonych nad Oceanem Indyjskim. Znaczną część swoich wspomnień z pobytu w tych krajach poświęciła Ugandzie.

    Uganda - to kraj nad Jeziorem Wiktorii. Część kraju leży na wyżynie i jest porośnięta sawanną. Krajobraz urozmaicają pojedyncze góry wyspowe, jak Elgon (4321 m) i masyw Ruwenzori sięgający 5109 m. Połowa Jeziora Wiktorii jest zaliczana do terytorium Ugandy. Mieszkańcy pamiętają reżim bezwzględnego dyktatora Amina - człowieka chorego psychicznie, dla którego forma była ważniejsza od treści. Mimo to i mimo swojej prymitywności są szczęśliwi. Dorośli wspierają się, pomagają sobie. Dzieci opiekują się sobą wzajemnie. Uczą się w szkółkach prowadzonych między innymi przez Polaków (zdobytą wiedzę przekazują następnie młodszym koleżankom i kolegom). Są roztańczone i rozśpiewane. W wielkiej symbiozie żyją tu też rozmaite gatunki zwierząt. Zwiedzając ten kraj należy być bardzo uważnym, czujnym - panuje tu bowiem zakrojone na szeroką skale kłusownictwo, szczególnie słoni. Atrakcję turystyczną kraju stanowi bogata fauna parku narodowego Ruwenzori. Gospodarkę tego kraju napędza rybołówstwo - 50 tyś. rybaków może jednocześnie dokonywać połowów na Jeziorze Wiktorii - traktują łowienie jak rytuał. Dominuje produkcja rolna, uprawia się kawę, herbatę, bawełnę i tytoń. Spotyka się w Ugandzie ciekawą i rzadką roślinność, dziwne owoce. Trudno nie wspomnieć o rezerwatach szympansów - te naczelne stanowią bowiem 98% naszego kodu DNA. Słone jeziora są źródłem zdobywania soli. Klimat i prymitywne warunki życia sprawiają, że młode 30 - letnie kobiety wyglądają jak staruszki. Spotykamy tu Pigmejów małe - w dosłownym i przenośnym znaczeniu tego słowa - społeczności żyjące przeważnie w lasach, porozumiewające się sobie tylko znanym językiem. Do dziś działa tu szamanizm.

     Rwanda - to kraj górzysty. Najwyższe wzniesienia to wulkany Wirunga (4507 m). W gorącym i wilgotnym klimacie rosną lasy równikowe, wilgotne sawanny i lasy bambusowe. Park narodowy Wirunga jest ojczyzną goryli górskich, którym grozi zagłada. Jednak pamiętamy ten kraj z nie tak odległych ludobójczych walk między plemionami Tutsi i Hutu. Zginęło wtedy około miliona ludzi - rzeki płynęły krwią. Z Rwandą łączymy adopcje na odległość, ponieważ zostało dużo sierot (problem znany i głośny również w Polsce). Krajem tym w 68% rządzą kobiety. Turysta nie może nie zwrócić uwagi na wszechobecną czystość - w obejściach i na ulicach. To Szwajcaria Afryki.                     

    Tanzania - to wyżyny i krainy górskie. Najwyższy szczyt Kilimandżaro ma 5895 m. Na granicy państwa znajdują się trzy wielkie jeziora: Wiktorii, Niasa i Tanganika. Do terytorium Tanzanii zalicza się pobliskie wyspy: Zanzibar, Pembę i Mafię. Turyści przybywają tu na safari. Jest to jeden z najbiedniejszych krajów świata - 68% mieszkańców żyje tu na granicy ubóstwa mimo, że uprawia się tam np. agawę sizalską (2 miejsce w świecie), goździkowce (1 miejsce w świecie) i inne płody rolne jak: kawę i herbatę. Dochody przynosi rybołówstwo i leśnictwo. W Tanzanii wydobywa się diamenty, rubiny ,szafiry, a także złoto, mikę i inne rudy metali poszukiwanych na świecie - wszystko to przeznaczane jest na eksport, ludność się na tych dobrach nie bogaci.

     Zanzibar - wyspa koralowa na Oceanie Indyjskim u wschodniej granicy Afryki. Region autonomiczny Tanzanii od 1964 roku. To tu właśnie uprawia się na wielką skale goździkowce. Tu również możemy spotkać Masajów, nacieszyć oko pięknymi zachodami słońca, widokami i niespotykanymi okazami z dna oceanu. Ta przepiękna wyspa ma jednak smutną przeszłość związaną z mieszkańcami Czarnego Lądu. Zanzibar był głównym portem wywozu niewolników chwytanych w Afryce i portem z którego wywoziło się kość słoniową. Pamiątki tego procederu są tam do dzisiaj. Ludność powyższych krajów to w większości chrześcijanie wyznający religię katolicką, ale też muzułmanie oraz ludzie wyznający nadal tradycyjne religie plemienne.

   "Podróż" do wschodniej części Afryki pani Katarzyna Ławrynowicz unaoczniła nam ciekawymi zdjęciami, krótkimi filmikami oraz eksponatami wykonywanymi ręcznie przez tamtejszą ludność.

 

                                                                                                                                                                             Elżbieta Noszkiewicz

                                                                                                                                                                                                     

       W sobotę, 4 listopada, grupa słuchaczy i sympatyków UTW pojechała do Łańcuta i Rzeszowa, w Podkarpackie. Łańcut jest wyjątkowo często odwiedzany przez turystów ze względu na ciekawą historię i unikalny zespół pałacowo-ogrodowy, posiadający status pomnika historii, utrwalony w licznych dokumentach filmowych i najnowszej ekranizacji „Trędowatej”w reżyserii Jerzego Hoffmana. My też zapragnęliśmy pooddychać atmosferą wspaniałej magnackiej rezydencji, obejrzeć niezapomniane ogrody i słynną wozownię.

     Podróż nie przyniosła niespodzianek: w przeciągu dwu godzin, dzięki autostradzie, dotarliśmy do celu i po opuszczeniu parkingu wkrótce znaleźliśmy się w łańcuckich ogrodach. Czekając na przewodników, wybraliśmy się na czterdziestominutowy spacer po parku, o charakterze angielskiego parku krajobrazowego. Jesienne słońce i przejrzyste powietrze zachęcało do robienia selfie i fotografowania otoczenia. Podziwialiśmy okazały starodrzew, szczególny zachwyt budziły potężne platany i dęby, porośnięte purpurową winoroślą wyniosłe mury zamku. Z uzyskanych później informacji wynikało, że park zajmuje 36 ha powierzchni, a na jego terenie  znajduje się szereg obiektów zabytkowych: Oranżeria,  Zameczek Romantyczny,  ujeżdżalnia, stajnie, wozownia, szkoła muzyczna (dawniej dom ogrodników), Storczykarnia oraz kort tenisowy. W obrębie parku utworzono także niewielkie jezioro.

     Potem, podzieleni na dwie grupy, udaliśmy się pod opieką przewodników na zwiedzanie zamku. Żeby uszanować cenny parkiet, swoiste dzieło sztuki dawnych rzemieślników, włożyliśmy filcowe kapcie i zmagając się z brakiem solidnego tarcia, ruszyliśmy na komnaty…. Przewodniczka w naszej grupie stanęła na wysokości zadania: opowiadała ze swadą dzieje zamku, wplatając w swoją powieść anegdoty z życia jego mieszkańców i właścicieli. Przekazała nam mnóstwo informacji, które tworzyły barwną, fascynującą, wielopokoleniową historię polskiej arystokracji, zamieszkującej rezydencję. 

       Po krótkiej wizycie w Oranżerii, gdzie zgromadzono wiele egzotycznych roślin i zwierząt, ruszyliśmy w stronę wozowni. Ta część trasy turystycznej wzbudziła największe emocje u panów, którzy z podekscytowaniem oglądali karoce, sanie, bryczki, kariolki, rozwiązania techniczne w ówczesnych środkach transportu, umożliwiające podróż w warunkach niemal komfortowych. Łańcuckie Stajnie Cugowe, w których umieszczono niezwykłą kolekcję powozów,  powstały w 1892 r. Posiadają ciekawą architekturę i wystrój: z boazeriami, grafikami angielskimi na ścianach, meblami do wypoczynku po konnych spacerach i z pełnym, luksusowym urządzeniem i wyposażeniem stajennym, tak dla koni wierzchowych, jak i zaprzęgowych. Niewiele było tak bogatych stajni nawet u monarchów europejskich.

     Pożegnaliśmy brawami naszą przewodniczkę i, po krótkiej podróży, zatrzymaliśmy się w pobliskim Rzeszowie, stolicy województwa podkarpackiego. Tutaj oprowadzał nas po starym centrum miasta kolejny przewodnik. Po opuszczeniu uroczego Rynku z renesansowym Ratuszem oglądaliśmy zabytkowe kościoły [w tym najstarszy, gotycki  kościół farny pw. śś. Stanisława i Wojciecha]  klasztor bernardynów, kościół i Kolegium Pijarów, stary klasycystyczny budynek teatru miejskiego, nowoczesne wieżowce. Dłużej zatrzymaliśmy się przy zamku, ogrodzonym wysokim murem obronnym,  wybudowanym w latach 1902–1906 na miejscu dawnego zamku Lubomirskich. Przy ulicy Kasztanowej oglądaliśmy secesyjne kamieniczki, o oryginalnej architekturze, ukryte w starych ogrodach. W drodze powrotnej spotkaliśmy  Tadeusza Nalepę: odlana z metalu figura znanego muzyka, kompozytora, założyciela zespołu Breakout,  budziła żywe zainteresowanie.

     Miasto Rzeszów, lokowane na prawie magdeburskim w roku 1354, liczy ok. 180 tys. mieszkańców, ale z początkiem roku akademickiego na ulice wylega dodatkowo 60 tys. studentów. Mijały nas liczne grupy młodzieży, także zastępy harcerzy, składających kwiaty pod tablicami i pomnikami, upamiętniającymi wydarzenia i  postacie, zasłużone dla Polski. [Rzeszów i okolice w czasach II wojny światowej były terenem działania licznych oddziałów AK. Po zajęciu miasta przez wojska sowieckie NKWD rozpoczęło krwawe represje wobec  żołnierzy armii podziemnej.]

     Trochę zmęczeni, ale w patriotycznych nastrojach, wróciliśmy do domów, bogatsi o nową wiedzę i emocje. Doładowaliśmy intelektualne akumulatory, by jutro znów wyruszyć w nieznane…

                                                                                                                                                      

       

 

                                                                                                                                                                      Tekst i zdjęcia: Barbara Narewska

 Dla ciekawych:

      Podczas drugiego wykładu w tym semestrze mieliśmy przyjemność gościć panią Marię Bujas - Łukaszewską, aktorkę z wykształcenia.

  Zanim jednak oddaliśmy  jej głos, minutą ciszy uczciliśmy pamięć naszej koleżanki Barbary Obidowicz - Molińskiej,osoby bardzo serdecznej, życzliwej, niezwykle kulturalnej. Była z nami od początku istnienia UTW.

    Następnie pani Maria krótko opowiedziała nam o sobie i swojej pracy aktorskiej. Studiowała w PWST w Krakowie, którą ukończyła w 1980 r. Występowała zarówno w teatrze jak i wielu filmach i serialach telewizyjnych u boku znanych i lubianych aktorów. Obecnie możemy ją oglądać w serialu "Lekarze na start" w TV Puls oraz Teatrze im Słowackiego w Krakowie w sztuce Mrożka "Tango". Jednakże aktorstwo nie stało się jedyną pasją pani Marii. Wychowując własne dzieci zaobserwowała, że wśród ich rówieśników a także i młodzieży brakuje obycia i kultury zachowania towarzyskiego- właśnie dzieci stały się inspiracją do założenia Akademii Dobrych Manier. 

   Postanowiła zająć się nauczaniem dobrego wychowania czyli wprowadzić w życie dzieci i młodzieży, a następnie osób dorosłych "savoir vivre". Określenie to pochodzi z języka francuskiego i oznacza umieć, wiedzieć jak żyć. Jest to kodeks towarzyski określający poprawny sposób zachowań. Zaczęła wdrażać lekcje poprawnego zachowania w szkołach - początkowo były to eksperymenty oparte na bajkach i krótkich scenkach, które zyskały uznanie uczestników i pedagogów.

  Stolicą protokołu światowej dyplomacji od dwustu lat jest Wiedeń. Wybrano pięć języków dyplomacji: angielski, niemiecki, rosyjski, francuski i chiński. Polska przyjęła język francuski. Kodeks dyplomacji dotyczy jedzenia, strojów, uprzejmości i grzeczności. Wiedeński protokół dyplomacji obowiązuje na całym świecie i porządkuje zachowanie wobec głów państw zagranicznych. Podczas tych ceremonii obowiązuje ranga, precedencja uczestniczących w tym osób lub kolejność według alfabetu w brzmieniu angielskim. Jedynym państwem, które ma inną etykietę dyplomatyczną jest Watykan ponieważ ma inną rangę. Decydującą rolę w ustalaniu kolejności odgrywa tu data zawarcia Konkordatu.

Określany jest sposób ubierania się kobiet i mężczyzn, w którym bierze się pod uwagę jakość materiału, kolor i fason stroju-długość rękawa czy spódnicy.

Wiedza określająca zachowanie ma trzy stopnie wtajemniczenia:

- savoir vivre 

- etykieta biznesu 

- etykieta dyplomatyczna 

   Pani Maria Bujas - Łukaszewska dała nam też krótką lekcje z savoir vivr. W poprawnym zachowaniu obowiązuje: przywilej wieku, przywilej płci(kobieta na pozycji uprzywilejowanej) i precedencja (funkcja zawodowa).

Kolejność podania ręki: starszy młodszemu, kobieta mężczyźnie, przełożony podwładnemu. W mówieniu sobie "dzień dobry" obowiązuje dokładnie odwrotna kolejność: młodszy starszemu, mężczyzna kobiecie, podwładny przełożonemu.

Przechodzenie na "ty" proponuje: starszy młodszemu, kobieta mężczyźnie, przełożony podwładnemu. Kobietę całuje się w rękę tylko w wyjątkowych sytuacjach i w pomieszczeniach. O etykiecie dobrego zachowania pani Maria mogłaby nam jeszcze wiele opowiedzieć, jest to temat obszerny i ciekawy.

   Przestrzegając dobrych manier i odpowiedniego zachowania ułatwiamy sobie codzienne życie, okazujemy sobie szacunek, jesteśmy dla siebie milsi. Ważne jest zatem, abyśmy tą wiedzę przekazywali młodzieży.

 

                                                                                                                             Krystyna Drożdż

 

            Tydzień temu uroczystą inauguracją oraz ciekawym wykładem prof. Kazimierza Wiecha rozpoczęliśmy nowy rok akademicki.

     Dzisiaj 20.10.2017 miał miejsce wyjazd do teatru. Tym razem wybraliśmy Teatr Ludowy, który działa od 1955 roku. W założeniach miał być sceną kameralną nowohuckiego teatru, który miał powstać na Placu Centralnym. Jednak nigdy teatr ten nie powstał i scena, która miała być kameralną jest główną sceną w Nowej Hucie.  Teatr Ludowy wystawia również sztuki na Scenie pod Ratuszem w budynku ratusza na Rynku Głównym. My wybraliśmy spektakl autorstwa Moliera pt. Tartuffe  (w oryginale „Świętoszek”).

       Molier urodził się w 1622 roku w Paryżu, od dzieciństwa interesował się teatrem. Otrzymał staranne wykształcenie w kolegium jezuickim. Zakochany w aktorce założył spółkę z aktorską trupą. Początkowo wraz ze swą trupą występował na prowincji, po dwunastoletniej wędrówce po Francji powrócił do Paryża. Tu dzięki swemu komediopisarskiemu talentowi zyskał poparcie i opiekę króla Ludwika XIV. Molier napisał ponad 30 komedii, zmarł na scenie w trakcie przedstawienia „Chory z urojenia” w 1673 roku. Pochowano go na cmentarzu dopiero na polecenie króla, w nocy, mimo sprzeciwu duchowieństwa.

      Tomasz Swoboda czeski reżyser, który na stałe współpracuje z Teatrem Ludowym w niekonwencjonalny sposób zmierzył się z geniuszem Moliera. Tartuffe swą pokorną z pozoru postawą szybko zdobywa sympatię i zaufanie gospodarza Orgona . Ma wpływ na każdą jego decyzję. Domownicy krytycznie odnoszą się do postępowania Świętoszka, dostrzegając jego obłudę i hipokryzję. Orgon łamie obietnicę daną swej córce Mariannie, która miała wyjść za Walerego i postanowił wydać ją za Tortuffea. Przeciw biernej postawie ojca wobec Świętoszka buntuje się jego syn Damis. Widzi Świętoszka zalecającego się do żony Orgona i donosi o jego prawdziwym obliczu ojcu.  Orgon nie wierzy synowi, wyrzuca go z domu, a cały majątek przepisuje Świętoszkowi, nie zważając na przestrogi całej rodziny.  Wreszcie żona Elmira postanawia narazić się na zaloty Tartuffea, by przekonać męża o jego intencjach. Świętoszek w sprowokowanej przez Elmirę scenie odsłania swoje prawdziwe oblicze. Orgon jest oburzony, postanawia wyrzucić go z domu, który okazuje się, nie jest już jego własnością. Jest zrozpaczony, tym bardziej, że powierzył Świętoszkowi dokumenty obciążające go przed królem. Przybywa pan Zgoda, który nakazuje rodzinie Orgona opuścić dom. Sztuka kończy się oczywiście dobrze, pojawia się oficer gwardii, który aresztuje Świętoszka.

         Forma utworu stanowi jedno ze szczytowych osiągnięć talentu dramatopisarstwa Moliera. Mimo, że Świętoszka zalicza się do arcydzieł komedii obyczajowej jest on też niezaprzeczalnym arcydziełem jako satyra społeczna. Molier piętnuje tu przede wszystkim obłudę i zakłamanie, ale występuje również przeciw popadaniu w skrajności. Postać zaślepionego do granic możliwości Orgona stanowi osnowę do wątku komediowego, z drugiej jednak strony jest wyrazem protestu autora przeciw całemu systemowi wartości moralnych, zwyczajów i przekonań, które pozwalają licznym oszustom żerować na naiwności i nieświadomości ludzkiej.

      Chociaż od powstania utworu minęło ponad 500 lat tematyka w dzisiejszych czasach jest nadal aktualna a przeniesienie fabuły do współczesności pozwoliło na lepsze jej zrozumienie.

 

                                                                                                                                                                 Stanisława Błaszak

     W uzupełnieniu tekstów o Inauguracji naszego roku akademickiego dodaję, że wśród zaproszonych gości nie zabrakło towarzyszącego nam często wicestarosty powiatu myślenickiego Tomasza Susia, który zadeklarował chęć dalszej pomocy i wspierania naszych działań. Był również obecny dyrektor Regionalnego Centrum Oświatowo-Sportowego, gdzie odbywają się nasze zajęcia - Andrzej Topa, jak również blisko z nami współpracujący dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej - Paweł Piwowarczyk. Do  odwiedzenia progów Zespołu Szkół (technikum, liceum, szkoły zawodowe) zaprosił zebranych dyrektor Bogusław Lichoń.

     Minutą ciszy uczciliśmy pamięć naszej niedawno zmarłej koleżanki Anny Bugaj, członka Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia, osoby bardzo serdecznej , uczynnej, aktywnie podejmującej działania  na rzecz dobra wspólnego. Nie przypuszczaliśmy, kiedy w czerwcu czytała sprawozdanie finansowe, że dziś jej z nami nie będzie.

      Z radością powitaliśmy nowych słuchaczy mając nadzieję, że spełnią się ich oczekiwania na miłe i ciekawe spędzanie z nami wolnego czasu. W nowym roku akademickim będą kontynuowane rozpoczęte wykłady cykliczne związane z historią, podróżami, architekturą, medycyną oraz nowe - np. spotkanie z aktorką Marią Bujas - Łukaszewską czy filozofką i etykiem dr Antoniną Sebesta.  Zapraszam słuchaczy do prezentowania się w czasie wykładu 6 lutego 2018; mogą to być opowieści z podróży, zapamiętane zdarzenia, prezentacje zdjęć itp. Na zgłoszenia czekamy do 15 grudnia. Będzie też kontynuowana gimnastyka, zajęcia taneczne, obsługa komputera i język angielski. W ankietach wypełnionych po zakończeniu roku akademickiego padły propozycje spędzania wolnego czasu na grach towarzyskich. Uznaliśmy,że zaczniemy od gry królewskiej- szachów, które mają w Dobczycach długą tradycję. Prosimy o wpisywanie się chętnych na przygotowane listy.

     Wielką radość sprawili nam przyjęciem zaproszenia i swoim bezinteresownym występem miejscowi artyści- Marysia Niewitała, którą wielu z nas zna jako niezwykły talent wokalny oraz Piotrek Skóra, który gra i śpiewa od zawsze. Dziś jest nauczycielem SP nr 1, mamy więc nadzieję, że zamiłowania artystyczne zaszczepi swoim uczniom.

      Pozostały czas spędziliśmy integrując się przy skromnym poczęstunku.

 

                                                                                                                                                         Stanisława Błaut