“Historia ogrodów jest tak długa jak historia ludzkości” - tym stwierdzeniem rozpoczęła swój wykład Pani Karolina Kudłacik - projektantka ogrodów.

    Historia ludzkości zaczyna się w raju, czyli w ogrodzie. Jest to ogród pełen roślin, zwierząt, ziół, zapachów, owoców, ogród idealny, dający człowiekowi wszystko czego potrzebuje. Jest to ogród naturalny, a właściwie to natura jest ogrodem. Ogród rozkoszy ziemskich, ogród idealny. Ale już starożytne reliefy mezopotamskie przedstawiają masę drzew uporządkowanych. Sumerowie cierpieli na brak wody i musieli zaplanować swoje ogrody, stworzyli więc systemy nawadniania, uprawiali owoce. Ogrody budowali na tarasach. To wiszące ogrody Semiramidy, prawdopodobnie stworzone z filarów utrzymujących taras, które jednocześnie były donicami z ziemią. Wodę sprowadzano do miast i ogrodów akweduktami.

         

          Autorka prezentacji-Karolina Kudłacik                                            Wyobrażenie raju i wiszących ogrodów

    W Starożytnym Egipcie, co widzimy na pięknie barwionych freskach w komorach grobowych, ogrody były jeszcze wspanialsze, z sadzawkami w centrum obsadzonymi drzewami owocowymi. Więc ogród to zarówno uprawa użytkowa, w sadzawkach hodowano kaczki, ryby, ale także oaza dla chłodu i odpoczynku. Nowe gatunki drzew sprowadzano z wojennych wypraw. Archeologowie w wielu grobach znajdują makiety domów z ogrodami, a więc ogrody były niezbędne dla życia wiecznego. Wiemy nawet, dzięki nauce, jakie rośliny uprawiano w ogrodach grobowych. Również najstarszy projekt ogrodu zachował się w Egipcie, namalowany na ścianach jednego z grobowców.

   Starożytna Kreta i Thiera, to cywilizacja minojska, przekazuje tradycje ogrodowe Grecji. Tu rozwija się kult roślin dzikich, powstają pierwsze parki, duże obszary zielone. Gimnazjony, miejsca nauki i ćwiczeń fizycznych młodych Greków to miejsca obsadzone roślinami, drzewami. Także filozofowie, Sokrates, Platon nauczają i filozofują w ogrodach, w parkach, w otoczeniu zieleni. W gajach i ogrodach ludzki umysł pracuje doskonale. Agory, cmentarze, także wyposażano w zieleń. Na cmentarzach uprawiano warzywa i owoce.

  Rzymianie rozwinęli ogrodnictwo, domy rzymskie były nieodłączne z ogrodami mieszczącymi się na dziedzińcach, w ogrodach pojawiają się rzeźby, ołtarzyki. Na dziedziniec, czyli do ogrodu rzymskiego domostwa otoczonego murami od świata, wychodziły wszystkie okna. Rzymianie uwielbiali też ogrody pozamiejskie, tam panował inny klimat. Odkryte w Pompejach i Herkulanum wspaniałe freski pokazują roślinność i ogrody. Są to freski iluzjonistyczne, wyglądające tak, jakby rośliny rosły we wnętrzach, na ścianie. Widać ich różnorodność, róże, jabłonie, granaty. Ogród wchodził do wnętrza domu dzięki sztuce.

  Ogrody islamu to odzwierciedlenie islamskiego raju, też umiejscowione na dziedzińcach, ale wypełnionych wodą symbolizującą rajskie rzeki, obsadzone drzewami pomarańcz i cytryn. Najcenniejsza rzecz w ogrodzie to woda, dająca życie, chłód, światło i dźwięk. Przykładem w Europie jest Alhambra pod Granadą.

  Ogrody wschodu miały całkiem inny charakter. One służyły do kontemplacji, do patrzenia, ogrody odtwarzały wszechświat, ukazywały naturę, a kontemplacja wiązała się z pracą w ogrodzie.

 

  

 

     Najstarszy plan ogrodu-Teby                           Kolumnada palestry w greckiej Olimpii               Rekonstrukcja ogrodu Wettiuszów- Pompeje

 

  Średniowieczna Europa to budowle obronne, miasta stłoczone, otoczone murami, więc ogrody powstawały głównie poza murami, jako ogrody użytkowe. Na wirydarz, czyli ogród otoczony budynkami, wewnętrzny dziedziniec ze studnią, mogły sobie pozwolić klasztory, uniwersytety. Hortus medikus, był wypełniony ziołami leczniczymi, o których mnisi wiedzieli wszystko. W kulturze dworskiej rozwinęła się także forma ogrodu, jako pokoju zewnętrznego, w którym toczyło się życie głównie kobiet. To Hortus conclusus, zamknięty gród. Tworzono ławy darniowe, z trawą, rumiankiem, macierzanką, z małym stołem. Tu siadały damy. Znane są piękne malowidła pokazujące madonny w ogrodach.

  W renesansie następuje powrót do kultury antycznej i ogromny rozwój techniki. Ogrody renesansowe to rozmach, wielkie założenia z konkretnym planem. Ogrody mające oczarować i zadziwić, wypełnione niespodziankami technicznymi, jak sztuczne wodospady, fontanny, ruchome rzeźby alegoryczne. Ogrody miały być dumą dla właścicieli. Także warzywniaki kształtowano zgodnie z planem, w postaci geometrycznych form, dobierano warzywa także pod kątem ich atrakcyjności estetycznej. W Polsce takim ogrodem był ogród Królowej Bony, która jako Włoszka przywiozła te tradycje i umiejętności do Krakowa.

  W baroku udoskonalają się formy renesansowe, ale to już są ogrody gigantyczne, przy założeniach pałacowych ciągnące się po sam horyzont. Projektowano rozległe osie widokowe, ciągnące się w nieskończoność. Pojawiają się Partery, czyli niskie ogrody do podziwiania z góry, z okien, z balkonów. Boskiety, czyli szpalery z przycinanych drzew, topiary, czyli drzewa i krzewy przycinane w niezwykłe kształty. To miało pokazywać potęgę i fantazję władcy, bogatego właściciela ogrodu.

  Andre le Notre, pierwszy znany z nazwiska projektant ogrodów, stworzył ogrody wersalskie, wyznaczając na wiele lat kierunki projektowania ogrodów przy budynkach.

  Krajobrazowe ogrody angielskie, to opozycja do francuskiego renesansu. Tu chodziło o połączenie ogrodu w harmonii z naturą, stąd brak ogrodzeń, ogrody wnikają w pastwisko, potem w łąkę i las. Naturalnie, ale to wszystko było przemyślane, projektowane. Pojawiają się romantyczne, sztuczne ruiny, świątynie, altanki. Tu rozwija się też trawnik, jako forma plastyczna, nawiązująca do natury i kształtująca przestrzeń. Wizjonerem i twórcą tego stylu był Lancelot Brown, a ogrody były planowane z perspektywą na 50-100 lat. Bo ogród cały czas się zmienia i trzeba to przewidywać.

  Epoka wiktoriańska, to szczyt kolonialnego rozwoju i sprowadzania egzotycznych gatunków, które dziś rosną w naszych ogrodach. Panuje moda na egzotykę, bogactwo, wręcz dziwactwo ogrodowe, zaskakujące gości. Rozwijają się szklarnie, palmiarnie, oranżerie.

  Ruch Arts&Craft, to idea współdziałania architekta, projektanta ogrodu, budowlańca, rzemieślnika. Jego wybitna przedstawicielka, Gertrude Jekyll, tworzy rabaty bylinowe, to nowa forma kompozycji, plastyczna, malarska. W dzisiejszych ogrodach powszechnie korzystamy z tej formy w połączeniu z wpływami modernizmu, geometrycznego i symetrycznego komponowania i prostych linii.

 

       

 

   Klasztorne ogrody średniowieczne/ Białystok/           Renesansowe ogrody na Wawelu              Przykład ogrodu angielskiego-Londyn

 

  Ale ogrody współczesne czerpią z całej tradycji, korzystamy też z wielości gatunków roślin ogrodowych.

  To wszystko opowiedziała nam Pani Karolina, ilustrując wykład obrazami I fotografiami. Z jej prelekcji emanowała pasja i miłość do ogrodów, roślin, przyrody i piękna. Receptą na piękny ogród, jest, jak mówiła Pani Karolina, podchodzenie do niego z pietyzmem, wiedzą i szacunkiem. Na zakończenie zadała pytanie, także nam: “ a jaki jest dzisiaj ogród po polsku? Jeżeli to tylko trawnik obsadzony tujami, to nie jest to prawdziwy ogród, to marnotrawstwo terenu”. Więc zachęceni wykładem pogłębiajmy swoje umiejętności ogrodnicze.

  Bardzo dziękujemy za interesujące i inspirujące wystąpienie.

                                                                                                                                                                                               Alicja Machnicka

 

     Pani Kamila Wieczorek znana nam już z wykładu o Mozarcie  rozpoczęła oprowadzanie nas po śladach tradycji bożonarodzeniowych od opowieści o Św. Mikołaju. Ten jeden z najbardziej znanych świętych urodził się ok. 270 roku w Azji Mniejszej. Po burzliwym życiu został biskupem Miry, bronił wówczas bohatersko chrześcijan, był prześladowany, więziony i torturowany. Śmierć  dotknęła go w 345 roku w dniu 6 grudnia. Szybko zaczęły krążyć opowieści, wspominano, że osoby w potrzebie były obdarowywane upominkami. Zwyczaj obdarowywania  prezentami dotyczył głównie dzieci. Dostawały początkowo  medaliki, krzyżyki, książki  co miało zachęcać je do modlitwy i udziału w nabożeństwach. Najbardziej niegrzeczne otrzymywały rózgi. Największe Sanktuarium Św. Mikołaja znajduje się we włoskim Bari, ale listy do świętego kierowane są do Rovaniemi w Finlandii. Przychodzi ich ponad 700 tys. ze 150 krajów na świecie, a wszystko rozpoczęło się od wizyty Eleonory Roosevelt w 1950 roku, która odwiedziła to miejsce aby zobaczyć jak odbudowuje się Europa po strasznej wojnie. Potem zaczęły przyjeżdżać  inne osobistości,  turyści, uruchomiono pocztę, rozbudowano bazę turystyczną i dziś jest to miejsce komercyjne, które każdy chciałby zobaczyć.

                                        

                                      Mikołajki w dawnych czasach                                                    Najpiękniejsze szopki są w Krakowie

        Nieodłącznym elementem świąt jest szopka. Tradycja żywej szopki narodziła się w 1223 roku w Asyżu i jest związana ze św. Franciszkiem. Te, które najczęściej  oglądamy wykonywane są z różnych materiałów. Niezwykłą można podziwiać  w Santendre na Węgrzech w muzeum marcepana, jest bowiem wykonana z tego smakołyku/z podaniem  ilości zużytego „budulca”/. Szopki krakowskie nawiązują natomiast do architektury zabytkowych krakowskich kościołów; są bogato zdobione, odtwarzają drobiazgowo szczegóły pięknych budynków czy słynnych postaci. Twórcą pierwszej, najstarszej był murarz Michał Ezenekier, który razem z synem obnosił je po domach w okresie świątecznym aż do czasów I wojny światowej. Staraniem dr Jerzego Dobrzyckiego w 1937 r. zorganizowano konkurs na najpiękniejszą szopkę pod pomnikiem A. Mickiewicza. Po wojnie konkurs organizuje Muzeum Historyczne Miasta Krakowa gdzie również przechowywane są te unikatowe cudeńka.

        Pierwsze jarmarki bożonarodzeniowe trwały jeden dzień. Ich historia datowana jest na koniec XIII w. Za najpiękniejszy uważany jest Jarmark Dzieciątka Jezus w Norymberdze. Otwiera go anioł - piękna dziewczyna wybierana na 2 lata. Dziś jarmarki trwają  ponad miesiąc, są to stoiska z rękodziełem, smakołykami o różnych kształtach, koniecznie z piernikami znanymi już od czasów starożytnych. Z wypieków miodowo-korzennych już od poł. XVII w. znany jest u nas Toruń.

                                 

                                

                                   "Anioł "na najsłynniejszym jarmarku                                             Strojenie choinki w 1840 r.

      Drzewa  iglaste jako choinka pojawiły się w wieku XVI w Alzacji. Ozdabiano je dopiero w dzień wigilii jabłkami, orzechami, później kolorowymi łańcuchami. W muzeum Bożego Narodzenia w Salzburgu można oglądać pokoik gdzie zaaranżowano wnętrze z  kominkiem, choinką, zabawkami utrzymany w klimacie z dawnych lat. Natomiast za twórcę pierwszych bombek uważa się Hansa Grainera, który w miejscowości Lauscha/Niemcy/tworzył ozdoby z cienkiego szkła/1847 r./podobno nie stać go było na jabłka, orzechy czy cukierki/.  Polska  słynie z produkcji bombek, również tych malowanych ręcznie. Święta to również jasełka, pastorałki i  kolędy.

      Poeta Franciszek Karpiński jest autorem słów kolędy „Bóg się rodzi”.  Pierwszy raz została zaśpiewana w kościele farnym w 1792 roku. Wydrukowany jeden egzemplarz tekstu otrzymał król S.A. Poniatowski. Utrzymana jest w rytmie poloneza, kompozytor pozostał nieznany. Najsłynniejsza kolęda „Cicha noc” powstała na ziemi salzburskiej w 1816 r. do tekstu Josepha Mohra z muzyką organisty Franza Grubera. Przetłumaczona na ponad 300 języków, obecna na wszystkich kontynentach, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

                                    

                                             Pierwsza kartka świąteczna i jej nadawca                          Ilustracje do "Opowieści wigilijnej"

     Zarzucony już dzisiaj zwyczaj wysyłania kartek świątecznych narodził się  w 1843 w Anglii. Magia świąt inspirowała  wielu twórców. Charles Dickens w swojej słynnej „Opowieści wigilijnej” utrwala niezwykłość tej nocy  opisując  przemianę skąpca  Scrooge’a po rozmowie z duchem zmarłego przyjaciela J. Marleya i po wizycie trzech zjaw. Do tematyki świątecznej nawiązuje też balet „Dziadek do Orzechów” z librettem  Mariusa Petipa  wg opowiadania E.T.A. Hoffmanna/franc. wersja A. Dumasa/ wystawiony po raz pierwszy w Teatrze Maryjskim w Petersburgu w 1892 roku. Tu również dzieją się cuda- mała Klara ma przygody w świecie, w którym zabawki ożywają, a księciem ich królestwa zostaje tytułowy Dziadek do Orzechów.

    Sympatyczna pani Kamila złożyła nam tradycyjne życzenia świąteczne. Dziękujemy serdecznie, życzymy licznych spotkań już „na żywo” i wszelkiej pomyślności!

          Grudzień 2020                                                                                                                                                               Stanisława Błaut

     

 

 

       W dn. 24 listopada w podróż „Śladami Mozarta – Austria” zabrała nas online p. Kamila Wieczorek, która jest przewodniczką turystyczną i autorką wielu filmów o sławnych ludziach umieszczanych na kanale youtube. Mogliśmy korzystać z prezentacji przygotowanej dla nas przez 4 dni, więc mam nadzieję, że większość naszych członków to obejrzała.

       Wolfgang Amadeusz Mozart żył bardzo krótko, bo niespełna 36 lat, jednak zostawił po sobie bardzo bogatą spuściznę muzyczną. Oprócz 16 oper, 19 mszy, 55 symfonii i 27 koncertów fortepianowych, także wiele krótkich utworów muzycznych.

       Urodził się 27.01.1756 roku w Salzburgu, gdzie mieszkali jego rodzice: Leopold i Anna Maria. Już w wieku 4-5 lat pisał pierwsze kompozycje i grał na klawikordzie, jego ojciec był muzykiem (skrzypkiem) i członkiem orkiestry przy kurii arcybiskupiej. Abp Schratenbach był równocześnie księciem Salzburga. Już w wieku 6 lat występował publicznie. Dzięki przychylności arcybiskupa ojciec zabierał rodzinę w podróże po Europie: do Niemiec, Francji, Włoch, gdzie obaj koncertowali i zarabiali na dostatniejsze życie. Najdłuższa z podróży trwała ponad 3 lata. Wolfgang miał starszą siostrę, także uzdolnioną muzycznie, jednak kobietom w tamtych czasach było trudno zrobić karierę. Dzięki licznym podróżom i koncertom rodzina mogła wynająć większe mieszkanie. Zarówno w pierwszym jak i następnym mieszkaniu obecnie znajdują się muzea i miejsca propagowania mużyki Mozarta.

       Gdy Wolfgang Amadeusz miał 7 lat, rodzina przeniosła się do Wiednia, ale już jako 6-letni chłopiec wystąpił w Wiedniu przed cesarzową Marią Teresą i rodziną cesarską, co zostało uwiecznione na obrazie. W czasie swoich podroży również kształcił się muzycznie, m.in. we Włoszech. Już jako dorosły człowiek w 1781 roku zamieszkał samodzielnie w Wiedniu wynajmując pokój u wdowy po kompozytorze Janie M. Weberze i zakochał się w jej córce Konstancji. Efektem tego był ślub w 1782 roku. Konstancja urodziła 6 dzieci, ale dorosłości dożyło tylko 2 synów: Karl Tomas i Franz Xavier. Ten drugi był kompozytorem, ale nie tak sławnym jak ojciec. Obaj umarli bezpotomnie, tak więc nie ma potomków żyjących współcześnie. Ciekawostką jest częsta zmiana miejsca zamieszkania w Wiedniu. W czasie niespełna 10 lat małżeństwa zmieniali mieszkanie 14 razy. Wdowa po Wolfgangu ponownie wyszła za mąż po 18 latach, a jej mąż, dyplomata duński Nissen jest autorem pierwszej biografii Mozarta. Konstancja przeżyła 80 lat.

       Wolfgang Amadeusz był bardzo płodnym kompozytorem, miał wiele zleceń i zamówień muzycznych, czemu czasami trudno mu było sprostać. W ostatnim roku życia pracował nad operą „Czarodziejski flet” i nad 3 kolejnymi, których nie zdążył dokończyć, gdy zaskoczyła go śmierć 5.12.1791r. Został pochowany następnego dnia w nieznanym miejscu odległego od centrum Wiednia cmentarza i nie jest to do dzisiaj wyjaśnione. Monument w centralnej części cmentarza powstał 100 lat po śmierci kompozytora. Śladów pamięci po Mozarcie jest w całej Austrii bardzo wiele. Nie tylko w Wiedniu, gdzie przeżył ostatnie lata, ale i w Salzburgu, Linzu, Baden (uzdrowisko), Sankt Gilgen, skąd pochodziła matka i mieszkała siostra Wolfganga – Maria Anna. W Salzburgu produkuje się czekoladki z podobizną kompozytora.

        

   Wolfgang Amadeus Mozart                 W tym domku powstała opera                    Pomnik kompozytora na cmentarzu w Wiedniu

                                                                     "Czarodziejski flet"

                                                    

   Prezentacja była ciekawie przygotowana i ilustrowana krótkimi fragmentami utworów muzycznych. Warto byłoby zwiedzić te miejsca, zwłaszcza Wiedeń, gdzie oprócz Mozarta jest wiele śladów po innych kompozytorach, jak chociażby Straussach.

 

                                                                                                                                                                         Anna Płachta

     

  „ O działalności samorządu” - to temat spotkania naszych słuchaczy, które odbyło się 13.10.2020 z Burmistrzem Gminy i Miasta Dobczyce Tomaszem Susiem. Podczas swej prelekcji Burmistrz poruszył wiele zagadnień dotyczących funkcjonowania jednostek samorządu, jakimi są gminy. Wyjaśnił, że gmina to wspólnota samorządowa tworzona przez mieszkańców zamieszkujących dane terytorium. Celem samorządu jest zaspakajanie różnorakich potrzeb poprzez realizację zadań odbywających się na wielu płaszczyznach. Burmistrz podkreślił , w jak ciężkich czasach przyszło mu pracować w związku z pandemią koronawirusa, oraz jakie wynikają z tego zagrożenia dla mieszkańców. W tym roku również pogoda nas nie oszczędzała, gminę nawiedziły powodzie i liczne podtopienia. Sytuacja taka wymaga podejmowania szybkich decyzji, jak również natychmiastowej realizacji. By dobrze zarządzać i móc realizować zadania, w tym również inwestycje, potrzebne są środki finansowe. Zdobywanie ich jest trudne, wymaga pełnego zaangażowania, nawiązywania nowych kontaktów, co pochłania wiele czasu i kosztuje wiele wysiłku. Odbywa się to także kosztem własnej rodziny.

Gmina działa w oparciu o projekt budżetu przyjęty przez Radę Gminy w formie uchwały budżetowej oraz plan finansowy dochodów i wydatków Gminy. W uchwale określone są wydatki bieżące jak i majątkowe oraz dochody i źródła ich pozyskiwania. Aby Gmina działała właściwie, dochody i wydatki muszą być zrównoważone, dlatego powstają wieloletnie prognozy finansowe. Dochody pozyskuje się z lokalnych podatków, udziału w podatkach budżetu państwa, subwencje oświatowe, dotacje z UE , dotacje celowe z budżetu państwa a także zaciągane kredyty, bez których niemożliwe jest sprawne działanie Gminy. Natomiast wydatki pokrywają koszty utrzymania szkół, przedszkoli, pomoc społeczną, utrzymanie cmentarzy, dróg, dostarczanie wody, odbieranie ścieków, odbiór odpadów komunalnych, utrzymanie administracji, promocji gminy i gospodarkę nieruchomościami. W części wydatków partycypują mieszkańcy pokrywając koszty dostarczania wody, odbioru ścieków i odpadów komunalnych. Wiele trudności nastręcza uregulowanie stanu prawnego gruntów, jest to zadanie bardzo długotrwałe i bardzo kosztowne. Burmistrz przedstawił zadania na kolejne lata. Jest to kontynuacja organizowania młodzieżowych jednostek OSP, kanalizacja Niezdów - Skrzynka, przebudowa mostu na Zamku, stworzenie w remizach strażackich świetlic dla seniorów , kładka pieszo – rowerowa łącząca okolice zamku z zaporą. W starej szkole przy ul. Jagiellońskiej, po przeprowadzonym remoncie, powstał Środowiskowy Dom Samopomocy, na prowadzenie którego 90% środków jest otrzymanych w formie dotacji (1700 zł. na osobę), powstał też park miejski i korty tenisowe.

Burmistrz również zwrócił uwagę na media społecznościowe, które mogą bardzo pomóc (promocja gminy), ale również czasami bardzo utrudnić życie. Przekaz Burmistrza przybliżył naszym słuchaczom temat funkcjonowania Gminy, co pozwoliło nam lepiej zrozumieć, na jakich zasadach funkcjonuje samorząd, jak wiele zadań i obowiązków spoczywa na Gminie, oraz jak ważne jest pozyskiwanie funduszy unijnych oraz dotacji z budżetu państwa.

Na koniec Burmistrz zdradził nam, że od kilku lat prowadzi kroniki, dzięki czemu łatwiej jest mu przypomnieć sobie po latach fakty, które z upływem czasu ulegają zapomnieniu. Dowiedzieliśmy się również, że w Dobczycach w dobie epidemii powstał punkt pobierania wymazów.

Spotkanie z p. Tomaszem Susiem było ciekawe i pożyteczne, gdyż dotyczyło tematyki bliskiej nam - mieszkańcom Dobczyc.

                                               

                                                                                                                              Teresa Michałowska

                                                                                                                       

     Gorce to góry stosunkowo mało znane i odwiedzane, można tu jeszcze samotnie pochodzić i zakosztować  kontaktu z dziką przyrodą. Jest to pasmo górskie  leżące w Beskidach Zachodnich, a jego najwyższy szczyt to Turbacz 1315 m. Zostały odkryte na początku XIX wieku. Władysław Orkan pochodzący z Poręby Wielkiej młodopolski pisarz, w Gorcach umiejscowił akcje swoich najbardziej znanych  utworów. Dzięki temu zainteresowali się nimi turyści. Wkrótce  pojawiły się pierwsze przewodniki oraz mapy. Działacze Polskiego Towarzystwa Turystycznego wytyczyli szlaki i  postawili bazy noclegowe. Po II wojnie światowej, po wybudowaniu schroniska pod Turbaczem, góry te coraz liczniej odwiedzali turyści. Powstanie w 1972 r. Gorczańskiego Parku Narodowego powiększyło ich atrakcyjność. Przyciągają nadal turystów ciszą i spokojem, wspaniałymi krajobrazami oraz dobrze zachowaną przyrodą.

     Naszą wyprawę  rozpoczęliśmy od zwiedzenia ekspozycji przyrodniczej w Ośrodku Edukacyjnym Gorczańskiego Parku Narodowego w Porębie Wielkiej. Mieści się on w parku dworskim hr. Wodzickich. Uzupełnieniem wiedzy o Gorczańskim Parku Narodowym jest film, który z zaciekawieniem wszyscy oglądali. Jest to 40 minutowa opowieść ukazująca bogactwo gorczańskiej przyrody. Lektorką filmu była Pani Krystyna Czubówna. Jej spokojny, aksamitny głos sprawił, że film oglądało się z wielką przyjemnością. Jednak główną atrakcją ośrodka jest urządzona w zabytkowych piwnicach ekspozycja prezentująca bogactwo przyrodnicze Gorczańskiego Parku Narodowego. Wystawa mieści  się w 5 salach i odzwierciedla wędrówkę szlakiem turystycznym, która zaczyna się w dolinie górskiego potoku, prowadzi w coraz wyższe partie Gorców przez buczynę karpacką, bór świerkowy i polanę reglową. Zwiedzając wystawę  można poznać życie roślin i zwierząt zamieszkujących park narodowy oraz posłuchać głosów lasu. Stanowiska  interaktywne i ścieżki  dźwiękowe  zaaranżowano w taki sposób, aby zwiedzający mogli samodzielnie wybrać drogę poznania przedstawionych tematów. Szkoda, że mieliśmy ograniczony czas na tą część programu, gdyż można było jeszcze zwiedzić bardzo ciekawy park dworski, ale polecamy wszystkim udającym się w Gorce zatrzymać się w Porębie Wielkiej i zwiedzić zarówno wystawę jak i  park.

                    

                     Na Polanie Tobołów                                  Widok z Suchory                              W drodze powrotnej

       My natomiast udaliśmy się do Koninek, pod wyciąg , który znajduje się na terenie  Gorczańskiego Parku Narodowego. Wyciąg  a dokładniej mówiąc to kolej krzesełkowa otwarta w 1982 roku, która wywozi turystów z Ośrodka Ostoja na górną stację na Polanie Tobołów. Pełni obaw i my wyjechaliśmy na Górę Tobołów, która liczy 994 m n .p. m. Z Polany Tobołów, która rozciąga się na wierzchołku góry można podziwiać piękną panoramę Gorców. Po krótkim odpoczynku  udaliśmy  się na pobliską Polanę Suchora, na której znajduje się obserwatorium astronomiczne Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Z Tobołowa prowadzą szlaki turystyczne na  Obidowiec,  Stare Wierchy i Turbacz. My  ucieszywszy  oczy pięknymi widokami przystąpiliśmy do głównego celu wyprawy czyli pieszego zejścia z góry do dolnej stacji w Koninkach.

     Podczas  schodzenia każdy z nas znalazł coś dla siebie: jedni podziwiali przepiękne kolory lasu, drudzy szukali grzybów, a jeszcze inni znaleźli ślady dzikich zwierząt. W taki oto sposób pokonaliśmy 7,5 kilometrów. Zmęczeni ale dumni z siebie, że pokonaliśmy taką trasę dotarliśmy na  miejsce biwakowe „Oberówka” gdzie czekało już na nas palące się ognisko. Pieczona na ognisku kiełbasa bardzo nam smakowała, nie  mogło obyć się bez zaśpiewania „Płonie ognisko” w tak pięknym miejscu i miłym towarzystwie. Tak zakończyliśmy nasza wycieczkę i nawet deszcz, który na końcu zaczął padać nie popsuł nam wrażeń jakich doznaliśmy podczas pobytu w Gorczańskim Parku Narodowym. Myślę, że po Beskidzie Wyspowym, Beskidzie Makowskim i Gorcach, w następnym roku będą  już tylko Pieniny.

           

                                                                               Widok na Gorce każdy zabrał ze sobą                                                                                                                                                                                                        

                                                                                                                                               Tekst i zdjęcia Stanisława Błaszak

                                                                                                                                             /Więcej zdjęć w zakładce Galeria /